niedziela, 7 października 2012

18.


Była godzina 11.30 jak wpadł do mnie do pokoju Zbysiu że mam natychmiast iść do niego i wybrac ciuchy bo w końcu ma randkę a przyjeżdżając na zgrupowanie nie wziął jakis mega objechanych ubrań. Domi wróciła z Bartkiem i się zajęli małym a Piotrek odpoczywał. Poszłam do Zibiego i nie uwierzycie ile on miał ciuchów ze sobą nie wiem po co skoro miał mieć treningi a nawet jak mają chwile wolnego to i tak zauważyłam że chodzą w sponsorowanych strojach. No ale jak to on stwierdził z szerokim uśmiechem:
- Nigdy nie wiadomo co się  może wydarzyć
- Ależ oczywiście tylko z tego co wiem co Ty się wybierasz na wycieczke rowerowa a nie do restauracji –rzuciłam z ironicznym uśmiechem. Jednak wybrałam mu hawajskie spodenki i mietową koszulke polo. Wyglądał zabójczo przystojnie, ach gdybym ja nie miała Piotrka chyba bym się za niego wzięła- przeszło mi przez głowe.
-Paulina powiedz ze masz przy sobie gumę bo jak ja wyglądam a zapomniałem! Wybuchłam niepohamowanym śmiechem na co on rzekł:
-bardzo śmieszne naprawdę! O takie gumy bym Ciebie nie prosił!
- a skąd ty wiesz co mi na myśl przyszlo? Chcesz pewnie do wlosów żeby się jeszcze bardziej odpicować? Zaraz ci przyniosę. Tak więc przyniosłam tą gumę ZetBe9 wygladał jak milion dolarow, dałam mu kopniaka na szczęście a on mnie cmoknął w Policzko w ramach podziękowania i pobiegł  na recepcję była dokładnie 11.58.

Oczami Pauliny
Korzystając z ładnej pogody postanowiliśmy całą zgrają przejść się nad jezioro. Zabraliśmy trochę przekąsek, koce i piłkę by się nie nudzić. Ja z Dominiką bawiłyśmy się z Maciusiem, a chłopacy grali w siatkówkę. Po jakiś 20 minutach usłyszeliśmy jedno wielkie plasknięcie w wodzie. Okazało się, ze Zati, Winiar, Dziku i Kosa wrzucili Możdżona do wody a Igła oczywiście to wszystko nakręcił. Nagle poczułam, że ja też jestem cała mokra. No oczywiście pan Nowa  kowski wykorzystał fakt, że jak leże to jestem bezbronna to mnie ochlapał.
-Ty mendo! Jak będę chora to cię zabije!
-Nie denerwuj się. - Próbował mnie uspokoić pocałunkiem a ręce ‘ musiał’ skierować na moje pośladki...
-I tak jestem zła na ciebie.
-Wiesz, ze cię bardzo kocham i nie chce byś się złościła na mnie. Przepraszam - zrobił minę zbitego psa.
-No dobrze zastanowię się czy Ci wybaczę, ale jest mi teraz zimno przez ciebie.
Podał mi swoją bluzę, przyciągnął do siebie i przytulił. Wtuliłam swoją głowę w jego tors i zaciągałam się zapachem jego perfum. Igła cały czas cykał wszystkim zdjęcia. Bartek zajadał się kanapkami, a moja siostra usypiała swojego największego skarba. Jednak przy gwizdach Kruszyny nie dało się tego zrobić. Bowiem po drugiej stronie jeziora ujrzeli całujących się Asie i Zibiego. Krzysiu latał z kamerą jak szalony i zoomował zakochanych, a Łukaszowi podarował aparat by robił zdjęcia. Istne wariaty. Robiło się coraz chłodniej wiec postanowiliśmy wracać do ośrodka. Piotrek wziął mnie na barana w ramach dalszych przeprosin i powiedział na ucho – w nocy wynagrodzę ci tą moją głupotę i delikatnie zagryzł mi płatek ucha. Ciekawe co on wymyśli? Czasem się zastanawiam jak ten Andrea potrafi ich ujarzmić? Przecież to są wulkany energii ja po jednym treningu takim jak oni bym tydzień musiała odpoczywać  a oni nie dość ze maja 2 razy dziennie treningi to nigdy się prawie nie nudzą w czasie gdy mogą odpoczywać.
Weszliśmy do swoich pokoi. Ja wzięłam szybki prysznic w celu odświeżenia się. Wrócił Zibi jak gdy tylko go dostrzegłam zaraz pognałam do pokoju żeby wypytać co i jak ale zbył mnie ze spieszy się na trening ale nie odpuściłam i obiecał wieczorem wszystko opowiedzieć.
Wieczorem Domi z Bartkiem i ich synem wyszli na spacer, Piotrek grał z chłopakami w karty a ja dorwałam siatkarza grającego z nr 9
-Czesc Zibi, czy ty przypadkiem nie jestes mi cos winien?-zapytałam  kokietując go
-Moja Droga czy Ty chcesz żeby Cichy mnie gonil? –zasmial się
-Ty mnie nie zbywaj tu Piotrkiem! Mów mi jak było na randce!? Tylko powiedz mi czy musiałes zatrzymac się z piękną lekkoatletka akurat naprzeciw nas? Bo chłopaki Was dostrzegli i mieli niezły ubaw tylko nie mów im ze ci powiedziałam-zrobiłam oczy niczym jak kot ze smreka
-Co? Jak? Gdzie te osły nas widzieli?! Ja pierdole… A co widzieli?
-Zbysiu to co wy tam robiliście ze się tak teraz stresujesz co oni widzieli?- zaczęłam się śmiać ale jemu nie było do smiechu. –no mów jak było bo zaraz tu urodze zanim się cos dowiem
-No, no tylko mi tu nie rodź! Oj tam nie ma co opowiadać –zamyślił się
-Liczę do trzech 1… 2…-przerwał mi
-dobra  już dobra mówie,dziewczyno jak ta sierota Piter z Toba wytrzymuje?zapytał ironicznie a ja na niego tak spojrzałam ze już nic wiecej głupio nie gadal
- Asia jest najwspanialsza dziewczyną jaką spotkałem. Jak dobrze wiesz jest tez sportowcem i wie jak taki styl zycia wyglada opowiedziała mi troche o sobie a ja jej znów o sobie i tak od słowa do słowa pocałowaliśmy się… Paulina ja się chyba zakochałem i to od pierwszego wejrzenia! Nie chce jej stracić i mam nadzieję że będziemy razem- Az iskierki w oczach mu się pojawiły. Ja tylko podeszlam i go przytulilam oraz pogratulowałam i dodalam nieskromnie
-ciocia Paulinka dobra rada słuzy pomoca. Pożegnalismy się a ja wróciłam do pokoju. Bartman miał jeszcze przechlapane u chlopkaów którzy musieli się z niego posmiać
Postanowiłam poszukac po pokojach Piotrka, siedział z Igła, Zatorem, Mozdzonem, Winiarem i Kubiakiem i grał w pokera oczywiście na kase ale niewielka tylko na gofry, Bo oni będąc w Spale maja fioła na punkcie gofrów.  Piotrek widzac mnie  udał ze on tylko się przyglada ich grze bo on by nigdy za pieniadze nie gral
-kochanie a te karty to trzymasz tak tylko dla szpanu? Zapytalam ironicznie. Chłopaki zaczeli się smiac a ja razem  z nimi. –Piotrus koniec tego dobrego chodź bo mam sprawę… zaczely się gwizy i wycia ale przyzwyczaiłam się do tego ze oni z każdego słowa potrafia zrobic sensacje.
Poszliśmy do niego do pokoju.
-Piotruś możesz pomasowac mi stopy bo po całym dniu mnie strasznie bola, odczuwam ciezar naszego dziecka chyba już
-a wlasnie kochanie… -zaczał mówic i wstał zamknąć drzwi
-Piotrek co ty robisz? – zapytalam
-nic , nic tylko nie chce żebys ktos wszedł a wiesz ze tutaj wpadaja bez pukania. A ja głupia nie domyśliłam się co ten wariat będzie chciał pozniej robic
-Paulinka to teraz przechodze do przepraszania Ciebie za to ochlapanie –powiedział i się tak slodko uśmiechnął
- I jak masz zamiar to zrobic?- zapytalam ironicznie
- Dzisiaj z pokoju cie nie wypuszczę
-Jak to? A Bartek to gdzie będzie spał? Na korytarzu?! –wybuchłam
-Bartek dzisiaj śpi ze swoja rodziną a ty ze mną-  jego oczy się aż powiększyły
-aha –odparłam i czekałam co on to wymyślił  Oczywiście przepraszając mnie zrobił również sobie przyjemność. Przyparł mnie do ściany a sam oparł ręce na niej i  zaczął mnie całować potem ja przybliżyłam go do siebie i oplotłam swoje nogi na jego biodra nieustannie całując. Tylko mój brzuch zaczął nam przeszkadzać co do takiej pozycji. Położył mnie na łóżku i kontynuowaliśmy czynność. Zaczął ze mnie ściągać bluzkę potem stanik i dół mojego stroju… 
 Po chwili poczułam  jak we mnie wchodzi. Jego pchnięcia były wolne i sprawiały, że chciałam więcej i więcej. Jakby zgadł moje potrzeby bo przyspieszył. Całował namiętnie i zachłannie, a ja kreśliłam mu na plecach linie wzdłuż kręgosłupa. W końcu przyszedł szczyt pożądanej przyjemności. Zmęczony opadł obok mnie, a ja położyłam głowę na jego torsie…
Och gdyby Andrea wiedział co jego podopieczni wyprawiaja… ale naszczescie AA spi piętro niżej
__________________________________________________________________________
Kolejny rozdział jak będzie minimum 25 komentarzy :)