środa, 3 października 2012

17.


Na szczęście Piotrek mi wybaczył, a ja postanowiłam być w stosunku z nim szczera i nie ukrywać przed nim takich wiadomości... chłopcy poszli na 8.30 na śniadanie a ja pomogłam Dominice przy małym. O 9.15 siatkarze zaczęli trening. Poszłam z nimi żeby porobić trochę zdjęć tym nowym sprzętem który dostałam od Pita na urodziny. Guma nie był zadowolony z obecności aparatu na sali ale Igła go ochrzanił:
-Guma ona w ciąży, zachcianki ma-wszyscy zaczęli się śmiać a ja myślałam że ze wstydu się spale. Odpowiedziałam Gumie
-Paweł, jeśli zdjęcia maja cię rozpraszać lub denerwować to ok posiedzę i popatrzę na was i nie będe robiła zdjęć. Zagumnemu się chyba trochę głupio zrobiło, a chłopaki tylko ryknęli
-jesteśmy gotowi do sesji - i zaczęli się śmiać
-ok tylko proszę przykładać się do treningu bo AA mnie stad wyrzuci
-tak jest pani kapitan-krzyknęli równo ,a ja się tylko uśmiechnęłam i zaczęłam pstrykać fotki.
Po treningu przed hala czekałam na Piotrka żeby wrócić do ośrodka, bo po co miałam iść sama? po obiedzie Andrea oznajmił chłopcom radosna wiadomość, że ze względu na wczesna pobudkę i bieganie odpuszcza im wieczorny trening, ale od następnego dnia wszystko wraca do normy. nie wyobrażacie sobie, jaki hałas rozległ się na sali... tak wiec chłopcy postanowili ze nie będą się nudzić w pokojach Zibi i Igła wymyślili by wszyscy zagrali w grę terenowa zwana popularnie podchody. Bartek i Dominika szybko czmychnęli, bo nie była im na rękę taka zabawa tym bardziej z małym dzieckiem. Ja oczywiście byłam z Piotrkiem, który nie znal spalskiego lasu zbyt dobrze no a ja tym bardziej. Jak to zwykle my – zgubiliśmy się. Chcieliśmy zadzwonić do kogoś, lecz mój chłopak nie wziął telefonu, a mi padła bateria. Po prostu świetnie! Zaczęło się powoli ściemniać. Gdyby nie Pit, to na 100% wpadłabym w panikę. Usiedliśmy zmęczeni pod drzewem. Wtuliłam się w niego by nie myśleć o tym, że jesteśmy tu we dwoje sami. Piotrek podarował mi swoją bluzę by mi i dziecku nie było zimno. By nie myśleć o otoczeniu to postanowiliśmy porozmawiać o naszej przyszłości.
-Za parę miesięcy urodzi się nasze pierwsze dziecko, trzeba będzie pomyśleć o jakimś remoncie. Jeśli to będzie chłopczyk to pokój zrobimy cały na niebiesko, a ja dziewczynka to na różowo.
-A, jeśli by się na przykład okazało, ze bliźnięta? Chłopiec i dziewczynka, o co wtedy?
-To się pomaluje na fioletowo. Pasuje?
-Mi pasuje. A zapytaj swojego dziecka czy mu pasuje.
-Czuje, że mu albo jej pokój się bardzo spodoba.
Pocałował mnie delikatnie, ale jego delikatne pocałunki stawały się coraz bardziej zachłanne. Powoli zdejmował bluzę ze mnie, nie przestając całować. Położył mnie na ziemi i zaczął rozbierać dalej. Nie przeszkadzało mi to. Liczył się teraz tylko on. Przez tą ciąże jestem bardziej napalona niż przez całe swoje życie. Ale Piotrkowi to zbytnio nie przeszkadza. Lecz niedługo nam się to skończy, bo jak lekarz powiedział, ze seks można uprawiać tylko do 6 miesiąca. Podczas gdy mój ukochany ściągał ze mnie bluzkę, ktoś nam przeszkodził. A mianowicie był to Dziku wraz z Bartkiem. Okazało się, że w tym lesie siedzieliśmy z 5 godzin. Nawet Andrea się o nas zamartwiał. Powoli się zbieraliśmy do ośrodka. Piotrek by było szybciej to wziął mnie na ręce i szedł za chłopakami. Gdy wpadłam do pokoju pierwsze, co zrobiłam to wpadłam pod gorący prysznic. Starałam się być cicho by mojego najukochańszego siostrzeńca nie obudzić. Po 20 minutach przyszli do nas Piotrek z Bartkiem i dużą czekoladą. Bartek zachwycał się synem, a ja im cykałam zdjęcia. W końcu zaczęliśmy temat o ich ślubie, który jeśli wszystko będzie dobrze to odbędzie się w te wakacje. Odpaliliśmy laptopa w poszukiwaniu Sali weselnej na tę uroczystość. Jak to Kypek stwierdził – koszty nie grają roli. Więc znaleźliśmy śliczną sale pod Warszawą. Była prześliczna. Jeszcze, gdy wielkoludy opuściły nasz pokój postanowiłyśmy poszukać sukni ślubnej. Jednak Dominika marudziła strasznie, ze a to za długa, a to za duży dekolt a to coś tam. Jednak w końcu udało nam się znaleźć idealną. Była skromna, lecz miała coś w sobie że przyciągała swoją uwagę. Jednak mi się trochę przy tym smutno zrobiło, bo nawet z Piotrkiem nie jestem zaręczona. Domii to zauważyła i mnie przytuliła.
-Mała, macie dużo czasu na to wszystko. Wiem, teraz mi zazdrościć, a później zaczniesz tego żałować.
-A, jeśli nie będę żałować?
-To będziecie najbardziej wyjątkową parą na świecie. Nie mal zero kłótni. Seks na porządku dziennym. Przyznajecie się do błędów. A ja czasem musze się doprosić o głupie kanapki. Ale przyznam, ze odkąd Maciuś pojawił się na świecie to Bartek spędza ze mną więcej czasu. I to jest takie kochane.
Zamiast jej słuchać to zasnęłam. Siostra przykryła mnie kołderką i pocałowała mnie w głowę. Czasem czułam się jak mała dziewczynka przy niej, ale mnie to nie przeszkadzało. Mimo różnicy charakteru to łączy nas siostrzana więź i mimo, ze byśmy wyzywały się od najgorszych, to i tak w głębi serca byśmy myślały „Jak ja ją kocham”
Ranek. Obudził mnie mój kochany bratanek z Piotrkiem. Na taki widok nie mogłam się nie uśmiechnąć.
-A, co tu robi mój księciu?
-A tak przyszedłem.
-Ależ Piotrze ja nie ciebie pytałam, lecz Maciusia.
-Menda. Ja ci tu śniadanie nawet przyniosłem byś nie musiała się fatygować.
-Bardzo dziękuję. – Dałam mu buziaka w policzek. – A gdzie rodzice tego księcia?
-Tworzą dla niego rodzeństwo.
Wybuchłam śmiechem. Chyba macierzyństwo im się spodobało. Chciałam poleżeć trochę w łóżku, ale niespodziewanie wleciał Bartman, ponieważ chciał ze mną porozmawiać. Piotrek poszedł do Igły i Ziomka, a ja karmiąc Maciusia wysłuchiwałam, co Zibi ma do powiedzenia.
Oczami Zbyszka
Od dłuższego czasu przyjeżdża Asia – moja koleżanka. Przyjeżdża też trenować w Spale. Jest lekkoatletką. Od dłuższego czasu mi się podoba, lecz boje się jej o tym powiedzieć. Chciałem z kimś o tym porozmawiać, lecz Misiek nie chce mnie w ogóle słuchać, Igła ma swój świat, więc postanowiłem zasięgnąć damskiej rady i porozmawiać z Pauliną – dziewczyną Cichego. Mam nadzieje, że chociaż ona mi jakoś pomoże, doradzi.
-Paulina, co ja mam zrobić?
-Słuchaj najlepiej z nią pogadaj. Bo jeśli się nie pospieszyć to, kto inny ją będzie miał, a to zostanie tylko ból i cierpienie. Na początek zaproś ją na kawę, lub po prostu zwykły spacer.
-A jak to nic nie da?
-To wtedy coś jeszcze pomyślimy, więc wierze w ciebie.
-Dzięki młoda. Będę o tobie pamiętać, jeśli będę potrzebował jakiejś cennej rady.
-Spoko. I mam nadzieje, ze ci się uda.
Gdy wychodziłem od Pauliny z pokoju to zauważyłem, że Asia idzie do siebie do pokoju, więc postanowiłem się odważyć.
-Hej Asia. Masz może trochę czasu wolnego?
-O hej Zibi. Jasne, ze mam a co tam?
-Może byśmy się wybrali na rowery. Ja i ty.
- Szczerze myślałam, że odpocznę po treningu, ale czemu nie. Dawno się nie wiedzieliśmy, a chciałam z tobą porozmawiać.
-Ok. To, o której ci pasuje?
-12.
-To o 12 przy recepcji. Będę na ciebie czekał.
-To do zobaczenia.
I weszła do swojego pokoju. Ja szybko postanowiłem się w miarę moich możliwości ogarnąć, bo miałem niecałą godzinę by być gotowy do wyjścia z Asią.
______________________________________________________________________________
Kolejny rozdział się pojawi jeśli będzie minimum 25 komentarzy :P I serdecznie zapraszam na mojego drugiego bloga http://od-przyjazni-do-milosci-jeden-krok.blogspot.com/ :)